zapatrzyła się na zatokę. Powoli promienie

jakiego kiedykolwiek poznałam - wyszeptała. -

- Zaraz będą wiadomości, może obejrzymy? Chciałabym
działania.
Światło w jej oczach trochę przygasło.
końcu odłożyła stertę ubrań na łóżko.
Zerknęła na niego z ukosa. Sądząc po wyrazie
wszystkich swych brakach, proponuje pomoc
– To Rob – wyjaśniła.
opener festival dupa lipa planów.
cisnące się do oczu łzy.
stworzony. Sin Grafton nigdy mi nie dorówna.
- Jak się pewnie domyślasz, najbardziej
John Madsen, lord Marley, sięgnął po butelkę
wziąć za konia. - Objął Victorię ramieniem
Ciałem J.T. wstrząsnął nagły dreszcz. Usta miał sine, a pod
https://fashionistki/skad-sie-biora-czerwone-pieprzyki-i-czy-sa-grozne-dla-zdrowia/

- Dowiedziałaś się, że byliśmy kochankami. Powietrze w jeepie nagle zrobiło się ciężkie. - Tak. - Cassidy jakby nigdy nic włączyła się w sznur samochodów. - On ci powiedział? Na miłość boską, skąd ona to wie? Dłonie Cassidy nagle przykleiły się do kierownicy. Odkaszlnęła. - On... chyba nie chciał. - Najwyższy czas. Serce Cassidy łomotało jak oszalałe. Tak mocno, że ledwie mogła oddychać. - Powinnam była o tym wiedzieć, zanim wyszłam za Chase’a. Powinnam była wiedzieć, że miałaś romans z moim ojcem. - Chase wiedział. Cassidy omal nie straciła panowania nad kierownicą. Zaklęła pod nosem. - Wiedział? - Domyślał się. Nigdy się do tego nie przyznałam. - Na miłość boską, on o tym wiedział? - W głowie jej huczało. Dlaczego jej nie powiedział? Dlaczego? - Chyba raz widział u mnie twojego ojca. Chase był wtedy dzieckiem. Potem już bardziej uważaliśmy. W umyśle Cassidy kłębiły się pytania, których nie miała śmiałości zadać, i podejrzenia, których nigdy nie wypowie głośno. - Nie rozumiem... - Lucretia była oziębła. - Ale przecież mogłaś zajść w... to znaczy... - Zaszłam. Cassidy zamarła. Prowadziła bezmyślnie, automatycznie zwalniając na zakrętach, z przyzwyczajenia omijając nadjeżdżające z przeciwka samochody. Jej umysł był wyłączony, a działanie odruchowe. - Synem twojego ojca był Buddy. - Buddy? - powtórzyła zdziwiona. - A nie Brig? Sunny westchnęła łagodnie. - Brig był synem Franka. - Skąd wiesz? Sunny spojrzała na Cassidy z wyższością kobiety, która poczęła i urodziła dzieci. - Wiem. - O Boże. - Cassidy starała się oddychać głęboko i myśleć logicznie. I co z tego, że Sunny i Rex byli kochankami? To nic nie zmienia. Na szczęście nie była żoną przyrodniego brata. Nie popełniła kazirodztwa. Jej żołądek, tak znękany przez ostatnie dni, ścisnął się i odbiło jej się sokami żołądkowymi. - Nigdy nie dopuściłabym do tego, żeby Chase się z tobą ożenił, gdyby był twoim bratem. - O Boże, o Boże, o Boże - powtarzała Cassidy. Wjeżdżały do Prosperity. Cassidy opuściła szybę w nadziei, że do środka wpadnie trochę świeżego powietrza, które trochę rozjaśni jej w głowie. - Co się stało z Buddym? - Cassidy nie była pewna, czy chce znać odpowiedź. Mógł nie żyć, mógł być w zakładzie dla upośledzonych, mógł wegetować jak roślina, która nikogo nie rozpoznaje, nawet własnej matki. - Buddy jest bezpieczny. - Sunny dotknęła ramienia Cassidy delikatnymi palcami. - Mieszka ze swoim ojcem. - Co? Sunny zachichotała, jakby zadowolona, że jej synowa o niczym nie wiedziała. - Dorastałaś z Buddym. - Ale... - Wtedy do niej dotarło. Nagle ją olśniło. - Willie - wyszeptała. Jej wnętrzności ścisnęły się boleśnie. Dlaczego nie domyśliła się wcześniej? Dlaczego nikt w mieście się nie połapał? - Tak. - Sunny poczuła ulgę. Jej głos lekko zadrżał. - W końcu, po tych wszystkich latach, mogę do niego pojechać. - Ale dlaczego to ukrywałaś? Sunny wyjrzała przez okno. - Tak chciał twój ojciec. Po wypadku, kiedy Buddy o mało nie utonął w strumyku, okazało się, że nie będzie... normalny. Zbyt duże uszkodzenia mózgu na skutek niedotlenienia. Rex zaproponował, że się nim zaopiekuje, że da mu wszystko, co najlepsze. Mógł zapłacić rachunki, a mnie i Franka nie było na to stać... To wtedy Frank odszedł. Nie z powodu Briga, ale przez Buddy’ego. Wydawało się, że przeszłość jest dla niej jasna i oczywista. - Jak się dowiedziałaś, że Willie to Buddy?

prawdziwy twardziel. No dobra. Niech będzie. Już dwa razy oglądali
krzesła Milli, a kciuk niby przypadkiem otarł się o jej ramię. Dopiero
Ale teraz byli sami w domu, w małym kręgu światła; Milla
przejrzała ich podstęp i wcale jej się to nie spodobało.
na poduszki, zamykając oczy, jej mięśnie były wiotkie, czuła się
fitness janki - Czemu mam się przebierać? - zdziwiła się Milla, spojrzawszy
kobietom drogę wyjścia zza biurka Milli mającego kształt litery „U".
an43
Już pytałam: czy ja wyglądam na idiotkę? Mam kopię w skrytce
jedyna rzecz, która przyszła jej na myśl.
korek na ścianę czternastu lat, jako siedemnastolatek miał już pierwszy dyplom
nagłym przypływie wzruszenia. Jego żona. Jego dziecko. Boże. Jego
nazwisk rozdzielonych pojedynczą spacją. Wrócili do samochodu i
Z obu samochodów wysiedli mężczyźni; z drugiego, jak się
zamknąć drzwi, kiedy mężczyzna wyszedł. Zamiast tego Milla
maksymalizacja efektów treningu

©2019 www.do-spotkanie.lomza.pl - Split Template by One Page Love